Zamień marzenia o nieruchomości w Hiszpanii w rzeczywistość i pojedź z nami obejrzeć najciekawsze nieruchomości na rynku!

Ruszamy z ofertą wyjazdów dla osób poszukujących nieruchomości na Costa Blanca!

Co zobaczysz?

  1. Różnorodność miast, dzięki czemu będziesz w stanie wybrać najlepsze miejsce dla Twoich potrzeb
  2. Przykładowe nieruchomości (m.in. oferty off market) dobrane wg Twoich kryteriów
  3. Najciekawsze atrakcje w okolicy, takie jak wypłynięcie na połowy tuńczyka, wejście na szczyt góry Montgo, czy kolacja w restauracji, której szef celowo zrezygnował z gwiazdki Michelin

Przykładowy harmonogram wyjazdu

Aby otrzymać spersonalizowaną ofertę z wyjątkowymi nieruchomościami zapraszamy do kontaktu na: kontakt@rezydencjehiszpania.pl

Białe piaszczyste plaże, tradycje, które są wielką pochwałą życia, kulinarne arcydzieła kuchni hiszpańskiej, dzięki którym każdy dzień smakować będzie wyjątkowo - to wszystko znajdziesz w Lewancie, na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii. To tutaj wielu turystów, w tym coraz częściej również Polaków, decyduje się już nie tylko na spędzenie wakacji, ale też zakup domu czy apartamentu. Odkryj tak jak oni magię hiszpańskiego Lewantu!

Nazwą Lewant Europejczycy określali niegdyś kraje leżące na wschodnich wybrzeżach Morza Śródziemnego, czyli dzisiejszy Bliski Wschód. Jednak słowo Lewant, które w językach romańskich oznacza miejsce, w którym wschodzi słońce, ma także inne, bardziej lokalne znaczenia.

Hiszpanie, Lewantem nazywają wschodnią część swojego kraju, czyli wybrzeże Morza Śródziemnego od Katalonii na północy aż po Andaluzję na południu, a część najważniejsza, rzec można serce Lewantu, to Walencja i, leżąca na południe od niej, Murcja.

Jedną z największych atrakcji regionu są piękne, piaszczyste plaże Costa Blanca, ciągnące się przez ponad 250 km wzdłuż wybrzeża. 300 dni słonecznych w roku, ciepłe morze, przy czym obok rozległych, zatłoczonych plaż przy słynnych kurortach, znaleźć można naprawdę ciche i piękne zakątki, malownicze klify i niewielkie, często puste plaże w cieniu skał.

Jednak Lewant to także fascynujące zabytki, będące wynikiem wielowiekowej koegzystencji cywilizacji arabskiej i chrześcijańskiej. Historyczne miasta jak Walencja czy Cartagena, mauretańskie zamki, jak choćby ten w Dolinie Guadalest, wreszcie malownicze miasteczka, wkomponowane w nadmorski krajobraz.

Vivir sin dormir, czyli po hiszpańsku nie prześpij życia

Lewant to nie tylko plaże, ciepłe morze i zabytki. Słynie także z tradycyjnych świątecznych procesji, z których najbardziej spektakularne i najdłuższe są te związane z Wielkim Tygodniem. 

Przez Murcję,  Walencję i inne miasta przechodzą tysiące mieszkańców biorących udział w procesjach, często przebranych w historyczne kostiumy, niosących ogromne platformy zwane paseo, na których odtwarzane są sceny biblijne. Niejednokrotnie paseo są prawdziwymi zabytkami liczącymi sobie kilkaset lat.

Procesje, odzwierciedlają upodobanie mieszkańców Lewantu do wspólnego przeżywania świąt, ale także do wspólnej zabawy. Takie zabawy - fiestas to przecież także sposób na życie. Organizowane są z różnych powodów, jak choćby słynna La Tomatina, w miasteczku Buñol, podczas której tysiące mieszkańców i turystów stacza słynną bitwę, używając soczystych pomidorów jako broni. Ich sok pod koniec fiesty spływa ulicami miasteczka, i to całkiem sporymi rzekami.

Fiestas, to ekspresja, esencja wspólnej zabawy, na którą nigdy nie szkoda czasu, nazywane przez Hiszpanów „vivir sin dormir”, co można przetłumaczyć jako żyć nie śpiąc, lub może zgrabniej: nie przespać życia.

Hiszpańska kuchnia w Lewancie

Lewant to także prawdziwy raj dla smakoszy. Od niepamiętnych czasów uprawia się tu: pomarańcze, grejpfruty, klementynki, pomelo i kumkwaty. Kwitnące cytrusy od wczesnej wiosny nasycają powietrze upojnym bukietem aromatów. Urodzajne równiny między wybrzeżem a łańcuchami gór to, można powiedzieć, warzywny ogród Hiszpanii. Kapary, karczochy, pomidory, to już wygląda nieźle. Jeśli dodamy do tego obfitość ryb i owoców morza, mamy bazę do kuchni doskonałej. A najlepsza ekspresja tej kuchni to oczywiście paella.

Paella marinera, czyli z owocami morza i przede wszystkim paella valenciana, do której dodaje się w zależności od wariantu: mięso z królika, ślimaki i warzywa. Niezależnie od dodatków, bazą paelli jest ryż, rzecz jasna uprawiany na miejscu arroz de Albufera lub najbardziej ceniony, objęty specjalną apelacją D.O Arroz de Calasparra.

Wina z Lewantu 

Dobra kuchnia potrzebuje dobrych win i pod tym względem wina z Lewantu stają na wysokości zadania, choć nie zawsze tak było. Jeszcze  ćwierć wieku temu wina z Murcji nie cieszyły się specjalną estymą, jednak w ostatnich latach tutejsi winiarze zrobili spektakularne postępy. Okazało, się, że śródziemnomorski klimat oraz gliniasto wapienne gleby, tworzą doskonałe warunki do uprawy winorośli, zwłaszcza gdy winnice położone są dość wysoko, a takie siedliska dominują na płaskowyżach w apelacjach Bullas, Yecla, Jumilla i Utiel-Requena, w których powstają najlepsze wina regionu.

Odkryciem jest przede wszystkim odmiana monastrell. Trudno uwierzyć, że to szczep genetycznie tożsamy z francuskim mourvèdre, szorstkim i garbnikowym. Monastrell z Murcji daje wina owocowe, często bardzo skoncentrowane, zachowujące jednak miękkość i elegancję. Po prostu pyszne, zwłaszcza w towarzystwie pato a la naranja, czyli kaczki w pomarańczach.

Drugą lokalną odmianą jest pochodzący z okolic Walencji szczep bobal, szybko zdobywający sobie zwolenników wśród polskich turystów odpoczywających na Costa Blanca. Wina nieco bardziej szorstkie, rustykalne, nadal jednak soczyste i owocowe, dzięki mocniejszym garbnikom doskonałe do czerwonych mięs. Jeśli chodzi o wina białe, znajdziemy tu typowe dla Środkowej Hiszpanii macabeo i tradycyjny dla południa moscatel, często w wersji słodkiej. Macabeo, ale także pojawiające się niekiedy sauvignon blanc, a nawet riesling, sprawdzą się do dorady lub żabnicy z mierzei Mar Menor zaś moscatel jako aperitif, a w wersji słodkiej także do deserów.

Krótko mówiąc, mamy tu piękne wybrzeże, plaże, zabytki fiesty oraz wspaniałą kuchnię i dobre wina.

Polacy i wakacyjne rezydencje w Hiszpanii 

Atuty Lewantu doceniają tysiące obcokrajowców, którym już nie wystarcza wakacyjny wyjazd i decydują się na zakup domu lub apartamentu w regionie Costa Blanca. W niektórych nadmorskich miasteczkach stanowią oni już nawet 40 proc. mieszkańców. Na całe szczęście, Hiszpanie w bardzo życzliwy i otwarty sposób przyjmują cudzoziemców, dzięki czemu można poznać prawdziwą Hiszpańską kulturę od kuluarów i łatwo się zasymilować. Czy można chcieć czegoś więcej?

Wielu z nas poszukuje ofert w miejscach z duszą oraz dostępem do kompletnej infrastruktury, jednak niekoniecznie jest gotowych inwestować w kosztowny i czasochłonny remont.

Z tego powodu oferty z nowego budownictwa wypadają korzystnie zarówno pod względem ceny, jak i jakości. Choć na realizację projektu zwykle musimy poczekać od kilku miesięcy nawet do 2-ch lat, to otrzymujemy świeży apartament w doskonałej lokalizacji. Najciekawsze apartamenty często są wyprzedawane jeszcze przed oficjalną prezentacją projektu na rynku. Jeśli jesteście zainteresowani takimi okazjami, to dostęp do nich najłatwiej uzyskać od zaufanego Partnera, który trzyma rękę na pulsie w zakresie nowych inwestycji oraz weryfikuje bezpieczeństwo ulokowania w nich kapitału.

Jedną z takich ofert przedstawiamy w poniższym linku
www.rezydencjehiszpania.pl/oferty/ekskluzywny-kompleks-kilka-metrow-od-portu-w-javea/

Nie ma wątpliwości, że Hiszpania jest przez wielu uważana za jedno z najlepszych miejsc na zakup nieruchomości. Również Polacy od lat wybierają półwysep Iberyjski jako miejsce na ulokowanie swojego majątku i rok do roku plasujemy się w górnej 15stce narodów, które zainwestowały w tym kraju. W tej kwestii ubiegły rok był wyjątkowy i niektóre kwartały były ponad dwukrotnie mocniejsze niż w roku 2021. Jednak trend na Hiszpanię zaczął się dużo wcześniej i jest według naszych doświadczeń spowodowany przede wszystkim położeniem, klimatem i charakterystyczną kulturą.

Hiszpania jest stosunkowo blisko – decydując się na nieruchomość na Costa Blanca, możemy dowolnie wybrać środek transportu – w zależności od najdogodniejszych połączeń - przylecieć do Walencji lub Alicante lub nawet połączyć podróż samolotem do Madrytu i kontynuować szybkim pociągiem. Do atutu jakim jest średnia temperatura, mieszcząca się między 12 stopniami Celsjusza w zimę i 27 w lato oraz ponad 300-320 dniami w roku bez deszczu, nie muszę przekonywać nikogo kto zaznał polską (nie)pogodę.

Jeśli chodzi o kwestię, kultury i obyczajów jakie zaznamy w słonecznej Hiszpanii, to musimy przygotować się na różnicę względem tego do czego przyzwyczaiła nas Europa wschodnia. Dla nas największą różnicą jest pilność jaką Hiszpanie przywiązują do celebracji życia, drobnych przyjemności oraz świętowania. Hiszpanie lubią integrować społeczeństwo poprzez liczne publiczne fiesty, począwszy od wspólnych posiłków i niesamowitych pokazów sztucznych ogni po długie wesołe i taneczne procesje, które aż zapraszają do dołączenia.
Będąc na miejscu, bardzo łatwo przyzwyczaić się do sjesty, która obowiązuje w najgorętsze godziny dnia i pozwala na chwilę oddechu, na co dowodem mogą być tysiące obcokrajowców, którzy adaptują się do lokalnych zasad i czerpią pełnię przyjemności i korzyści, które z tego płyną.

Warto wspomnieć o tym, że często „lokalne” społeczeństwo składa się nawet w 40% z osób z zagranicy, czego efektami jest świetne przystosowanie lokalnych atrakcji i usług do dopiero początkujących amatorów hiszpańskiego życia. Hiszpański to stosunkowo prosty język, a w wielu popularnych miejscach do komunikacji wystarczy nam angielski. W międzynarodowych szkołach Polacy stanowią nawet kilkudziesięcioosobowe grupy bardzo otwarte na integrację.

O walorach gastronomicznych, kulturalnych, sportowych oraz wypoczynkowych, o pięknej architekturze i naturze jak i historycznych budynkach, które są adaptowane do nowych potrzeb można pisać godzinami, a każda z historii będzie coraz bardziej fascynująca, a jak powiedział sam Dalai Lama „the purpose of our lives is to be happy”, co w Hiszpanii wydaje się bardzo proste.

Od 2022 roku w hiszpańskim prawie dotyczącym kupowania nieruchomości nastąpiło kilka zmian, między innymi w ramach walki z praniem brudnych pieniędzy. Jedna z nich dotyczy metody ustalania wartości katastralnej nieruchomości. Wcześniej wysokość podatku była ustalana na podstawie ceny jaką nowy właściciel zapłacił za nieruchomość, natomiast aktualnie jest ona kalkulowana na podstawie referencyjnych cen nieruchomości o podobnych parametrach w danej okolicy.

Przykładowo, mając nieruchomość wartą 300 000 € standardowo zapłacilibyśmy podatek na poziomie 30 000 €, ale jeśli w okolicy podobne domy są warte np. 500 000 € lub więcej, podatek może być zawyżony nawet o kilkadziesiąt tysięcy €!

Podsumowując, przy kupowaniu nieruchomości o obniżonej wartości rynkowej (np. ze względu na jej stan) należy zadbać, aby jej wartość referencyjna była adekwatna do rzeczywistej wartości. Jeśli chcemy zmienić tę wartość wystarczy zgłosić swój przypadek do urzędu Gerencias del Catastro.

W zależności od pory roku Marbella i jej okolice nabierają zupełnie różnego charakteru. Latem jest to miejsce tętniące życiem, Z barami i restauracyjkami na plaży, pełnymi rozradowanych osób spragnionych słońca, ciepłego morza i gorącego piasku. Idealne dla tych którzy w ciągu dnia chcą schłodzić swoje rozgrzane ciała kieliszkiem zimnej cavy lub przecudownej owocowej sangrii, wieczorem mogą zjeść kolację w świetle Zachodzącego słońca, a potem kontynuować zabawę nawet do samego rana w jednym z licznych klubów.

Dla mnie natomiast Marbella największy urok ma od jesieni do wiosny, czyli porze roku w której północ Europy spowija z reguły Gruba warstwa szarych, ciężkich chmur. Wtedy właśnie uwielbiam spędzać czas w Marbelli, gdzie z jednej strony moją wyobraźnię pobudza turkus morza i szum fal a z drugiej strony fantastyczny spektakl światłocienia który rozgrywa się na otaczających Marbellę górach z których najpiękniejsza i budzącą największe emocje jest La Concha.

Okres jesienno-zimowy to też idealna pora na czerpanie radości z gry na jednym ze 100 pól golfowych rozsianych w okolicy - w końcu Costa del Sol ma też swoją drugą nazwę Costa del Golf. A po udanej rundzie można pójść do wybranej restauracji na kolację bez konieczności uprzedniej rezerwacji stolika i rozkoszować się smakiem soczystego turbota czy skwierczących aromatycznych gambas rojas z kieliszkiem albarinho.

Czy to będzie faux pas jeśli powiem, że z wyjazdu na którym miałem oglądać hiszpańskie nieruchomości to, co na zawsze zapamiętam to pulpo secco, winnicę, w której piliśmy wino robione w glinianych amforach – dokładnie tak, jak 3 000 lat temu oraz Antonio – Hiszpana, z którym współpracują moi przyjaciele, a po pracy łowi 200 kilogramowe tuńczyki? Wydaje mi się, że nie bo przecież szukamy domu kojarzącego się wyłącznie z przyjemnościami!

Pojechałem na Costa Blanca poszukując odpowiedzi pytanie – co sprawia, że to miejsce zachwyca tak wiele osób?

Szybko się przekonałem, że mijając imprezowy Benidorm, zaczyna się fantastyczna kraina małych urokliwych miasteczek. To okolice willowe, kameralne, lokalne, knajpiane, niespieszne, organiczne ((w Javea ponad 50% stanowią parki naturalne!). Widoki klifów zapierają dech w piersiach… Dla spragnionych przygód, poza marinami okolica oferuje doskonałe warunki dla kolarstwa, pola golfowe, kajakarstwo, tenisa i wiele innych sportów. W czasie, w którym odwiedziłem Costa Blanca kwitły pomarańcze wydzielając zniewalający zapach! To był również sezon na karczochy, jedliśmy lokalne ryby: żabnicę i mięsistego turbota oraz paellę montagna – już samo jedzenie było ogromną przyjemnością.

Miałem okazję podejrzeć również kilka ofert domów - od tych poniżej 300 tysięcy euro (zwykle na uboczu, mniejsze miasteczka bez tak dużego zaplecza, ale w tej cenie można również kupić apartament w centrum Javea w stanie pod klucz), aż do rezydencji za kilka milionów € zarówno w stylu nowoczesnym, jak i takich z kilkusetletnią historią. Antonio słusznie powiedział – sztuką znalezienia nieruchomości dla klienta jest wytypowanie oferty, która spełnia jego marzenia. Tym właśnie zajmują się moi przyjaciele, na których zaproszenie odwiedziłem Javea.

Tak na zakończenie - postanowiliśmy, że w lipcu znowu widzimy się na Costa Blanca! Choćby na cztery dni w przyjacielskim gronie.

Szaro i zimno za oknami, więc to naturalne, że w niejednej głowie pojawiają się natarczywe myśli o słonecznej Hiszpanii, zwłaszcza, że teraz większość turystów wyjechała i można cieszyć się ciszą i spokojem nawet na plaży. Ale jest parę mniej oczywistych powodów, dla których tęsknię za urokami tamtejszego życia.

Mimo że dzisiaj w Polsce nie musimy stać już w długich kolejkach po jedzenie jak w czasach PRL-u, to jednak w Hiszpanii łatwość robienia zakupów jest nieporównywalna. Nawet w tamtejszych sieciowych sklepach mamy olbrzymi asortyment z różnych gatunków mięsa w świetnym gatunku – konfekcjonowane i porcjowane na setki sposobów, aby nie trzeba było walczyć z żyłami, czy błonami i wybrać odpowiedni produkt w zależności, czy mamy ochotę na kotlety, mięso z grilla, czy pieczeń, którą doprawimy sami lub będzie już przygotowana. Nie chcemy mięsa? Proszę bardzo - wielkie lady uginające się od ryb i owoców morza posegregowanych w zależności, czy złowiono je w lokalnej zatoce czy pochodzą z innych regionów Hiszpanii, tuńczyk przeznaczony do smażenia oraz inny jego rodzaj do przygotowania sushi, tatara lub carpaccio, krewetki we wszystkich rozmiarach itd. Itd. Jak już zdecydujemy się na konkretną rybę to uśmiechnięta/y sprzedawca oczyści ją lub przygotuje filety według życzenia. Do tego masa ciekawych warzyw i owoców.

A jeśli nie chcemy gotować to czeka na nas oczywiście cała masa restauracyjek, które poza sezonem z reguły mają specjalną ofertę, a kelner rozpozna Cię nawet, jeśli bywasz tam raz w roku. Nigdy nie mogę zrozumieć jak oni to robią, ale wrażenie robi ogromne.
No cóż – Viva España!

Odwiedzając targ żywieniowy w hiszpańskim mieście, będziecie w stanie poczuć głęboką miłość do jedzenia jaka jest zakorzeniona w tym kraju. Mijając kolejne stoiska nasze zmysły są zniewalane pięknymi aromatami oraz barwami, a wyobraźnia podsuwa coraz to nowe kulinarne pomysły. Znajdziecie tutaj takie ciekawostki jak niebieska spirulina, która nada waszemu daniu niezwykły kolor i będzie przeciwutleniaczem, Taro, które już od dawna jest wykorzystywane w krajach Azjatyckich lub tomate en polvo, proszek z pomidorów, który jest kolejnym przykładem, obok "pa amb tomàquet" na to, że Hiszpanie, tak samo jak Polacy, uwielbiają pomidory!

Nie czekaj, zapytaj o ofertę!
Znajdziesz nas: